"Instytut"
Hejka! Przepraszam, że ten post nie pojawił się wczoraj... Ale już jest!
Czytam teraz "Rekruta" z serii "Cherub". Powrót do starych czasów...
Ale teraz będę nawijać o "Instytucie" Stephena Kinga! Co się tam wydarzyło...
W każdym razie, "Instytut" (jak pewnie wiecie) czytałam pod sam koniec kwietnia. Kiedyś go widziałam w księgarni, przeczytałam tył, ale nie miałam pieniędzy i nie kupiłam. Kiedy Zuza z Zaksiążkowanych (link w PS) o nim wspomniała, musiałam go wypożyczyć. I dobrze zrobiłam. Super książka!
Opinia. Czy ją polecam? Tak! Komu? Żebym znowu nie wyszła na zaniżającą wiek, jak dla mnie to jest 13, 14+. Dość dramatyczne i przerażające. Wzruszające. Nie wiem, jak ja to uznałam za wzruszające, ale uznałam.
Poleconka! Co czytać po tym? King jest bardzo znanym pisarzem, napisał wiele książek, np. "Cmentarz zwierząt". Nie czytałam ich, a więc nie wiem o czy są, ale mam nadzieję, że je kiedyś przeczytam. Ulubieni bohaterowie? Tim! Luke! Sha! Avery! Nick! Ulubiony cytat? Nie mam.
Niestety... Ja się Was pytam: czemu to się tak skończyło?! A tak ogólnie, to po "Instytucie" płakałam z godzinę. A ja nie płaczę na książkach (po ich przeczytaniu). Serio. Ale to było takie smutne...
To koniec na dziś. Pa!
PS Link do Zaksiążkowanych:
https://www.youtube.com/channel/UCP0LnBml_CVq5gaDD6qcsxw
PPS Zdjęcie jest z bloga. Link:
https://swiat-bibliofila.blogspot.com/2019/09/instytut-stephen-king-recenzja.html
PPPS Wymyśliłam alfabet na podstawie run nordyckich. Nazwałam go Chase (pozdrawiam wszystkich, którzy wiedzą, co ma wspólnego nazwa z runami) :)

Komentarze
Prześlij komentarz